Andrzejki - słaba głowa kolegi
Postanowiliśmy, że na Andrzejki trzeba się będzie dobrze zabawić. Mój dobry kolega ma wtedy imieniny i stwierdził, że skoro starzy pozwalają mu zrobić w domu prywatkę, to warto takiej okazji nie przepuścić. Poradziłem mu, by kuł żelazo póki gorące, żeby jego wapniaki decyzji nie zmienili, ale też i podjudziłem go, by negocjował z nimi inne miejsce imprezy niż dom. Mój kumpel nawet nie marzył wcześniej o Andrzejkach, bo jego rodzice są staroświeccy i uważają, że na imprezy imieninowe można dopiero zapraszać, gdy się skończy 18 lat. Tak na herbatkę i kawałek tortu to i owszem, ale żeby potańczyć i do tego coś wypić to już nie. Zdziwiłem się, gdy Andrzej opowiedział mi, że po wielu namowach jego rodzice zmiękli i pozwolili mu pójść ze znajomymi do lokalu. W gazecie znaleźliśmy ogłoszenie
Andrzejki, które tyczyło sie zabawy w jednym z pubów i zarezerwowaliśmy stolik dla naszej paczki. Zabawa była dobra, tylko ze Andrzej ma tak słabą głowę, że w następnym roku na zabawę z pewnością już nie pójdzie. Każąca ręka rodzicieli dosięgła go koło północy, gdy przyszli skontrolować jedynaka. A jednak fortel się nie udał!